Blog

Murcja: zakochać się i umrzeć (part 3: samo zdrowie!)

Są miejsca na świecie, w których czas zwalnia a rzeczywistość wydaje się jakaś ładniejsza i spokojniejsza. Obcowanie z takimi zakątkami nie tylko ładuje akumulatory i poprawia humor. Wielokrotnie udowodniono, że regularne zażywanie dużych porcji emocji związanych z pobytem w niektórych miejscach realnie wpływa na nasze parametry zdrowotne. Należy do nich właśnie Murcja – nadmorski region położony w Hiszpanii. 

Słyszeliście o helioterapii? Kąpiele słoneczne należą do najskuteczniejszych form wyposażania organizmu w serotoninę, czyli tzw. hormon szczęścia. Zupełnie gratisowo słońce dostarcza nam również witaminy D, co wzmacnia układ odpornościowy i korzystnie wpływa na funkcjonowanie obszaru sercowo – naczyniowego. Można tu przytaczać wiele medycznych argumentów, ale najlepszą rekomendacją są liczni turyści, uśmiechnięci od ucha do ucha, korzystający z atrakcji prozdrowotnych oferowanych przez region Murcji. I mowa tu nie tylko o beztroskim wylegiwaniu się na pełnym słońcu piaszczystych wielokilometrowych plaż. 

Słońce w tej części Hiszpanii świeci dwa razy dłużej, niż w Polsce – to ponad 3000 godzin w roku! Klimat jest przy tym bardzo przyjemny a upały zupełnie niedokuczliwe. 

Zresztą, znudziwszy się kąpielą słoneczną, można dołączyć do amatorów swoistej strefy wellness jaką zapewnia sama natura – bardzo słona woda i pełne minerałów błota Mar Menor to znane uzdrowiska na świeżym powietrzu, z których od lat korzystają mieszkańcy i przybywający turyści. Poza tymi nieformalnymi, region obfituje w uzdrowiska o statusie nadanym przez odpowiednie organy – można z powodzeniem oddawać się seansom błotnym i nabierać sił. Do najpiękniej położonych miejsc oferujących kąpiele błotne należy z pewnością Park Salinas de San Pedro del Pnatar. Do dyspozycji mamy tu specjalnie przystosowany staw solny, a także specjalistyczne ośrodki zabiegowe oferujące seanse SPA w pobliskich hotelach. Relaksujące działanie wzmaga dźwięk wydawany przez setki gatunków egzotycznych ptaków. No i te widoki…

Prozdrowotne właściwości ma nawet sam delikatny wiatr, muskający policzki podczas spacerów czy przejażdżek rowerowych. Czas zwalnia, świat zatrzymuje się na chwilę. Taka jest właśnie Murcja. Nic dziwnego, że chce się tam wracać. Coraz więcej osób szuka domów lub apartamentów – nie tylko na krótkotrwały wynajem, ale także na stałe – by móc pojawiać się w tym raju kiedy tylko dusza zapragnie, albo wręcz przenieść się już na zawsze. Filia DGO na miejscu ogarnia wszelkie kwestie formalne, z chęcią też doradzamy przyjezdnym we wszystkich ważnych sprawach. Zapraszamy do Murcji!

Więcej

Murcja: zakochać się i umrzeć (part 2: Murcja aktywnie)

Są turyści nastawieni na chill. Tacy, którzy oczekują od wakacji totalnego oderwania od codziennej presji czasu, dynamiki życia i natłoku myśli. Na takie osoby Murcja czeka z wygodnym leżaczkiem na piaszczystej plaży w Santiago de la Ribera, gdzie szum spokojnego morza kojąco wpływa na wszystkie możliwe receptory w ludzkim ciele. Ale być w Murcji i nie czerpać pełnymi garściami z bogatej oferty tamtejszych atrakcji? 

Hiszpańskie wybrzeże to idealne miejsce dla amatorów sportów wodnych. Najbogatsze zaplecze posiada marina w San Pedro del Pinatar – jeden z dwóch największych ośrodków turystycznych na wybrzeżu Murcji. Daleko ciągnąca się laguna sprzyja zarówno przybrzeżnym aktywnościom – jak windsurfing, jak też tym typowo morskim, jak żeglarstwo czy nurkowanie (koniecznie w Cabo de Palos – jednym z najpiękniejszych podwodnych rezerwatów Morza Śródziemnego). Okoliczności przyrody i otoczenie klimatycznymi zabudowaniami tej portowej miejscowości czynią z tego miejsca prawdziwą mekkę amatorsko uprawianych sportów wodnych. Aktywny wypoczynek to jednak nie tylko pluskanie się w wodzie. Murcja to kilkadziesiąt oznakowanych tras, przystosowanych do wycieczek pieszych i rowerowych. Podziwianie wyjątkowych miejsc z różnej perspektywy to jedna z licznych zalet tego regionu. Jeśli nie rower czy spacer, można po prostu wsiąść na statek i popłynąć w stronę zachodzącego słońca albo na otwartych wodach obserwować naturalne środowisko waleni. Po prostu magia!

Atrakcje turystyczne hiszpańskiego wybrzeża również zwalają z nóg. Punktem obowiązkowym jest Muzeum Archeologii Podmorskiej. Na listę „must see” koniecznie trzeba wpisać też muzeum teatru rzymskiego w Kartagenie oraz wspaniały zamek w San Juan de las Aguilas. Podziwiając dzikie plaże, warto dojść do jaskiniowych malowideł Mortalla – każde miejsce tutaj oddycha historią. 

Murcja to również turystyka kulinarna, o której w szczegółach już wkrótce. Owoce prosto z drzewa i lokalne tacos chwycone w jednej z portowych knajpek to tylko kropla w morzu doznań smakowych jakich można tu doświadczyć… 

Turyści zakochani w aktywnym zdobywaniu najwspanialszych zakątków Europy i Świata – tacy, którzy mówią o sobie, że widzieli już wszystko – zdumieni otwierają szeroko oczy na widok oferty turystycznej Murcji. Wśród pięknych skał, pod niepowtarzalnym odcieniem nieba, można pływać, nurkować, żeglować, jeździć na rowerze czy po prostu spacerować, ile wlezie – i nigdy się to nie nudzi. Te same miejsca można odkrywać wciąż na nowo. Aż chce się tu zamieszkać. Potwierdzają to nasi klienci: warto mieć tu swój własny kąt – mieszkanie, apartament czy dom. Czy możemy pomóc w realizacji takiego planu? Oczywiście! Kontakt do nas jest wciąż w tym samym miejscu na stronie 🙂

Więcej

Murcja: zakochać się i umrzeć (part 1.)

Kiedy myślisz o odpoczynku, widzisz spokojnie poruszające się po niebie lekkie obłoki, o konsystencji waty cukrowej. Słyszysz szum oceanu, kulturalną wymianę uprzejmości między ptakami na gałęzi pobliskiego drzewa, gdzieś w oddali cichy śmiech turystów gaworzących z właścicielem małej hiszpańskiej knajpki. Aż chce się przymknąć oko, zakochane w widoczkach z San Juan de las Aguilas i Kartageny, i kontemplować kompletny chill. Można tak spędzić tydzień, dwa, nawet miesiąc i dłużej. Bo to jest Murcja właśnie 🙂

Oczywiście, to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Można iść w zwiedzanie, spacerowanie, bieganie, pływanie i wiele innych aktywności – ale dzisiaj zupełnie nie o tym. W miejscu, gdzie przez trzysta dni w roku jest piękna pogoda, gdzie słońce przypieka przez ponad trzy tysiące godzin, gdzie czas zwalnia a doba potrafi trwać i trwać, relaks dopada nas natychmiast i nie odpuszcza aż do ostatniej chwili. A czasem nawet pozostaje z nami po powrocie „na ziemię”. 

Murcja jest regionem otulonym z dwóch stron ciepłą morską bryzą. Każdy znajdzie coś przyjemnego dla siebie. Rodziny z dziećmi oszaleją na punkcie dłuuuugich piaszczystych plaż, bez zgiełku i zamieszania – tylko cieplutki piach i spokojne wody Morza Mniejszego, z niezwykle łatwym dostępem do wszelkich usług turystycznych. Z małymi dziećmi warto kierowac się do Mar Menor, bo zbiornik jest praktycznie bez fal a woda ciepła i płytka. Single, szukający oddechu od cywilizacji mogą oddać się urokom dziewiczej przyrody Parku Regionalnego Calblanque albo produkować tysiące selfie na skalnych formacjach w Bolnuevo. Malowidła jaskiniowe Moratlla to absolutne „must have” takiej podróży – zaskakujące wrażenia, które koniecznie trzeba uwiecznić i zapamiętać. Istna podróż życia – choć jest wielu, którzy powracają w te miejsca znów i znów, i wciąż mają listę atrakcji przed sobą. 

Dla miłośników kulinarnych przygód przygotowaliśmy całkowicie odrębną porcję informacji w jednym z kolejnych artykułów – warto jednak napomknąć w tajemnicy, że mało znana enklawa Cabo de Palos oferuje nieziemskie dania właścicie w każdej z licznych portowych restauracji. Doznania smakowe – bezcenne. 

Murcja to dla jednych obiekt westchnień, dla innych obowiązkowy element wakacyjny, dla jeszcze innych – miejsce do życia lub plan na emeryturę 🙂 Zainteresowanie nieruchomościami w tej części Hiszpanii wciąż rośnie. Na całe szczęście, nasi klienci mają profesjonalne wsparcie na miejscu, w postaci filii Developergo i doskonale rozeznanej w lokalnym rynku doradczyni. Zakochani w Murcji? ->> kontakt do nas bardzo łatwo odnaleźć na stronie 🙂

Więcej

Podbijamy hiszpański rynek nieruchomości!

Filia DGO w Hiszpanii już działa! Pierwsze oferty już są na stole – zarówno z rynku pierwotnego, jak i na rynku wtórnym. Zerknijcie koniecznie!

Podbijamy zagraniczne rynki nieruchomości. Mówiąc „my”, trzeba mieć na myśli nie tylko klientów DeveloperGo, ale generalnie polskich inwestorów. Zmieniające się warunki na krajowym podwórku coraz częściej kierują nasz wzrok w kierunku ciekawych europejskich destynacji. Hiszpania należy niezaprzeczalnie do najbardziej atrakcyjnych lokalizacji, co potwierdza ogromne zainteresowanie osób poszukujących możliwości ulokowania swojego kapitału. Dodajmy: zainteresowanie rosnące w zdumiewającym tempie!

Powodów rozglądania się za nieruchomościami w Hiszpanii jest kilka. Nie da się ukryć, że sytuacja międzynarodowa (w tym działania wojenne za naszą wschodnią granicą) to spory motywator. Ci, którzy zamierzali zainwestować w działki lub mieszkania w pobliżu miejsca zamieszkania, otwierają mapy i szukają rozsądnych opcji jak najbardziej na zachód Europy. Drugą przesłanką jest zwykła kalkulacja finansowa. Tempo wzrostowe cen mieszkań na Podlasiu czy Lubelszczyźnie mocno odbiega od dynamiki zmieniających się cen na przykład w hiszpańskiej Murcji. Kiedy na przełomie lat 2021 – 2022 polskie nieruchomości drożały średnio kilkanaście procent rok do roku, na południowym wybrzeżu Hiszpanii zwyżki sięgały ledwie 5-6%. Kiedy zatem, jeśli nie teraz? Dobrze usytuowana nieruchomość w tym kraju może być dzisiaj decyzją na miarę stabilności – a nawet konkretnej rentowności takiej inwestycji. Przy krajowej dynamice cen za metr kwadratowy, apartament w turystycznej miejscowości na wschodzącym hiszpańskim rynku to zdecydowanie strzał w dziesiątkę.  

A teraz BRAKING NEWS: DeveloperGo posiada swoją filę w Hiszpanii! Rosnąca liczba zapytań i coraz większe zainteresowanie nieruchomościami w tej części Europy uczyniły naszą decyzję absolutnie naturalną. Jesteśmy tam na miejscu. Doradzamy, prezentujemy, oprowadzamy, zapewniamy pełne wsparcie – wszystko bardzo w naszym stylu i na najwyższym poziomie 🙂 Pierwsze oferty już są na stole – zarówno z rynku pierwotnego, jak i na rynku wtórnym. Zerknijcie koniecznie!

Dlaczego Murcja? Dla wszystkich tych, których nie przekonuje samo spojrzenie na mapę, przygotowaliśmy cały blogowy cykl. Będziemy opowiadać o samej miejscowości i całym regionie, o zaletach mieszkania w tej części Hiszpanii, o cechach tamtejszych nieruchomości, o formalnoprawnych aspektach inwestowania w apartamenty i domy na południowym wybrzeżu, o tym, na co warto zwracać uwagę chcąc przeprowadzić się tam – albo tylko pomieszkiwać wakacyjnie. A wszystko to w towarzystwie pięknych okoliczności przyrody, gdzie słoneczko rozpieszcza przez 320 dni w roku a piękne białe plaże nie pozwalają się skupić na pracy:)

Pierwszy artykuł z serii już wkrótce! Stay tuned 🙂

Więcej

„Private Rented Sector” jako rynek przyszłości?

Analitycy przyglądają się bacznie zmianom, jakie dotykają branżę nieruchomościową. Nie jest to jeszcze wstrzymany oddech z podniesionymi brwiami, ale co najmniej lekko otwarte usta. Nic dziwnego – w dobie rosnących stóp i coraz większej dostępności mieszkań, które jeszcze niedawno schodziły na pniu, nie sposób uniknąć wrażenia, że idzie nowe. Niektórzy upatrują nowego otwarcia na rynku wynajmu i jest w tym chyba jakaś logika…

Private Rented Sector (po naszemu: wynajem instytucjonalny) to coś więcej, niż tylko zarządzanie nieruchomościami. Wyspecjalizowane firmy, które są właścicielami budynków i lokali mieszkalnych, oferują kompleksową usługę: jest to wynajem w pełni wyposażonego mieszkania wraz z możliwością zakontraktowania dodatkowo sprzątania, prania, wynoszenia śmieci, opieki nad dziećmi, wyprowadzania psa bądź innych ekstrasów. W takich nieruchomościach dostępne bywają tak zwane części wspólne – siłownie, kawiarnie, miejsca coworkingowe. Taka formuła cieszy się już teraz dość dużym zainteresowaniem, zwłaszcza w dużych miastach. Słychać głosy, że jest to całkiem niezłe rozwiązanie na nadchodzący czas a branża będzie szybko rosła. 

Polski Związek Firm Deweloperskich zlecił badanie tego obszaru – wyniki pojawiły się w marcu 2022 roku. Okazuje się, że młodzi, mobilni, otwarci na zmiany przedstawiciele pokolenia, które zdobyło już pewne doświadczenie zawodowe i właśnie szuka coraz większych wyzwań i coraz lepszych warunków finansowych (najczęściej są to osoby, które właśnie przekroczyły 35 rok życia), postrzegają PRS (Private Rented Sector) za idealne rozwiązanie. Brak konieczności zaciągania kredytu i duża elastyczność w zmianie mieszkania są tu dużymi atutami. 

Mieszkania wynajmowane od prywatnej osoby odznaczają się najczęściej dużo niższym standardem, a brak umowy (czy faktury za wynajem) wyklucza współpracę z biznesem – czyli możliwość oferowania mieszkań służbowych. 

PRS nie stanie się oczywiście nagle konkurencją dla rynku sprzedaży mieszkań – ale z pewnością warto rozważać takie rozwiązanie, poszukując lokali w celu ulokowania kapitału. Inwestycja w nieruchomość, połączona z powierzeniem profesjonalnej firmie zarządzania (w tym wynajmu), może stać się niedługo bardzo intratnym rozwiązaniem. Oczywiście – kto pierwszy, ten lepszy – więc jeśli właśnie przeglądasz oferty na stronie Developergo.pl, zapytaj nas o najlepsze kąski pod przyszły wynajem 🙂

Pozdrowienia!

Więcej

Indeksacja cen mieszkań – rozwiązanie na ciężkie czasy?

Wszyscy, którzy ze łzami wzruszenia otwierają kolejną korespondencję z banku po podwyżce stóp, z pewnością łatwiej zrozumieją mechanizm, który chodzi po głowie deweloperom. Chodzi coraz częściej i tupie coraz głośniej. Chodzi o możliwość indeksacji cen – czyli elastycznego dostosowywania ostatecznej ceny za metr, w zależności od zmieniających się warunków i kosztów budowy. Czy taki pomysł jest rozwiązaniem? Czy ma szansę na wdrożenie?

Rzeczywistość inwestora jest dziś bardzo dynamiczna. Deweloperzy od dłuższego czasu próbują budować swoje strategie sprzedażowe względnie przewidywalnie dla klienta i opłacalnie dla siebie, mimo tsunami wszelakich nieszczęść jakie dotykają branżę. Pomijając rosnące płace i koszty materiałów budowlanych, z roku na rok bijące swoje rekordy, istnieje cały szereg czynników nagłych i niespodziewanych – jak sytuacja geopolityczna i okołopandemiczne zwroty akcji. 

Inwestycja rozpoczęta rok temu, dziś już kosztuje o wiele więcej. Mieszkanie sprzedane wczoraj, tydzień później powinno być wycenione nawet kilka tysięcy drożej za metr. Tymczasem, obecne umowy nie przewidują żadnej możliwości waloryzacji – jedyną szansą bywa zerwanie umowy (nawet jeśli oznacza koszty po stronie sprzedającego) i sprzedaż po nowej cenie. Klienci oceniają takie praktyki – ujmijmy to – jako nieeleganckie. Ciekawe, co powiedzą na pomysł zapisanej w umowie możliwości zmiany ceny w niewiadomym czasie i do niewiadomej wysokości… 

Zmiana otoczenia finansowego daje ostro w kość deweloperom i to oni ponoszą na koniec dnia największe ryzyko, pomimo iż wliczają w cenę wszelkie obciążenia to przecież klient pokrywa te wszystkie koszty. Tempo, w jakim rosną ceny prądu i materiałów budowlanych, powoduje, że dzisiaj zwyczajnie nie da się przewidzieć ostatecznego kosztu inwestycji – a więc ostatecznej ceny za metr. Jest więc pomysł, aby klient również nie znał ostatecznej ceny, podpisując umowę. 🙂 Deweloper, według konkretnie sprecyzowanych kryteriów, mógłby wtedy indeksować cenę – jeśli garnek zmian będzie wciąż tak mocno bulgotał. 

Oczywiście, że wdrożenie tych zmian nie będzie łatwe. Oczywiście, że wymaga to precyzyjnych obwarowań prawnych. Oczywiście, że wpłynie na zmianę liczenia zdolności kredytowej, być może na jej obniżenie. Na pewno może być ratunkiem dla deweloperów. Ale czy dla nas, małych żuczków, klientów? 

Co myślicie?

Więcej

Kawalerki będą drożeć bardziej?

Galopujące ceny mieszkań już nikogo nie dziwią. Kolejne rekordy przestały przerażać, nikomu nie imponuje już ta dynamiczna statystyka. Mamy zresztą inne powody, żeby się nimi przejmować – choć niepewne zerkanie w przyszłość rynku nieruchomości wcale nie zeszło na jakiś odległy margines. Do inflacji i ceny za metr dołączy niedługo jeszcze jeden jeździec apokalipsy – zmiany w przepisach. A mogą one istotnie wpłynąć m.in. na ceny mieszkań jednopokojowych, zwanych zdrobniale kawalerkami. 

W kręgach dość dobrze poinformowanych mówi się o nadchodzącej nowelizacji rozporządzenia w sprawie warunków technicznych – prawdopodobnie szykowanej na pierwszy kwartał 2023 roku. Analitycy rynku wyliczyli dość długą listę poruszonych zmian, które będą kolejnym ciężarkiem na szali i tak ciężkich cen nieruchomości. W projekcie zapisano obowiązek zapewnienia odpowiedniego nasłonecznienia mieszkań jednopokojowych. Obostrzenia te nie dotyczyły dotychczas kawalerek, a spełnienie tego kryterium w kolosalny sposób odbije się na działaniach deweloperów i ich kosztach. Począwszy od usytuowania budynku na działce, poprzez bardziej niż dotychczas skomplikowane projekty, aż po ograniczoną ilość takich mieszkań w bloku. Koszty, koszty, koszty. Na koniec zapłaci je oczywiście klient…

Kawalerka od lat ma swoje stabilne miejsce na drabinie przychodowej deweloperów a zainteresowanie małometrażowymi mieszkaniami w naturalny sposób rośnie – również ze względów demograficznych. Mniejsza dostępność, która jest nieunikniona, spowoduje większe niż w przypadku pozostałych ofert, zwyżki cen. A że rynek wtórny zareaguje odpowiednio – to więcej niż pewne. 

Spieszmy się inwestować w kawalerki, chciałoby się powiedzieć. Zainteresowanie na pewno nie spadnie, a ceny na pewno wzrosną. Nieruchomości – mimo wszystko – pozostają wciąż najlepszą formą lokowania kapitału. Wiedząc, że będzie drożej, niektórzy szybciutko korzystają z pomocy najlepszych doradców ds. nieruchomości i nabywają kawalerki 🙂 To tylko luźna podpowiedź, ale oczywiście nasze telefony są zawsze pod ręką 🙂

Pozdrawiamy!

Więcej

Rynek nieruchomości w 2022 r. – jaki będzie?

Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Statystycznie co czwarta osoba rezygnuje z nich już w ciągu pierwszego tygodnia! 🙂 W kolejnym tygodniu odpada następne 4% a po miesiącu aż 36% osób nie kontynuuje już starań o zrealizowanie własnych planów, które najczęściej w sylwestrową noc z zaangażowaniem projektowały. Co zrobić, by się udało? To proste! Według badań amerykańskich (a jakże 🙂 ) naukowców, dużo większe szanse na realizację mają postanowienia, które są własnoręcznie spisane – oraz te, które potrafimy zwizualizować. Czy ta, jakże mądra zasada, sprawdzi się też w przypadku rynku nieruchomości? Czy wystarczy wyobrazić sobie wymarzony dom w tanim kredycie hipotecznym – i już? 

Developergo ma za sobą doskonały rok. Koegzystencja zespołów ekspertów w modelu F.U.N. (finanse – ubezpieczenia – nieruchomości) oszczędza klientom stresu, czasu i energii a nam bardzo sprawdza się operacyjnie. No i rynek nieruchomości był całkiem łaskawy w 2021 roku. Tanie kredyty, ładnie krojone przez nas na miarę, dawały radę nawet w obliczu rosnących cen mieszkań. Czy uda się podtrzymać ten trend? 

Chodzą słuchy, że może być trudniej. Mówią tak nawet ci, którzy po pierwszej i drugiej podwyżce stóp procentowych jeszcze mieli pewne nadzieje. Zbieg wielu okoliczności każe podejrzewać, że wyzwania w tym roku będą dla nas bardziej ambitne (na co niektórzy z właściwą sobie zadziorną miną tylko uśmiechają się znacząco w stylu „hold my beer”). Ceny nieruchomości pozostają wysokie, nawet jeśli nie rosną już tak szybko jak ostatnio. Inflacja nie pomaga, podobnie jak wciąż utrzymująca się pandemia. Wisienką na torcie są oczywiście drożejące kredyty, co dla wielu naszych klientów nie jest bez znaczenia. No i dla nas – ekspertów od szukania rozwiązań – również 🙂

Rok zaczyna się z pewnością od wielu pytań i szykując się do inwestycji warto śledzić aktualną sytuację rynkową. Czy są jakieś pozytywy? Oczywiście! Najważniejszy jest taki, że MY niezmiennie pozostajemy gotowi do pomocy we wszelkich operacjach związanych ze sprzedażą, zakupem, finansowaniem i ubezpieczeniem nieruchomości 🙂 Poza tym jest szansa, że w obliczu ograniczonych możliwości finansowania (drożejące kredyty) ceny mieszkań zaczną nieco spadać. Po trzecie, nie można pominąć rządowego programu „Mieszkanie bez wkładu” – osobom spełniającym warunki z pewnością uda się zrealizować swoje plany noworoczne. 

Cóż… czeka nas wszystkich bardzo ciekawy rok. Analitycy sygnalizują pewne zakręty i zachwiania pogody, ale przecież nie takie przeszkody się pokonywało i nie takie ciężarki się podnosiło, prawda? Ochłonięci po sylwestrowych harcach poprawiamy korony i włączamy ekspresy do kawy w naszych biurach – do zobaczenia!!!

🙂

Więcej

Kupujesz nowe mieszkanie? Bądź ostrożny

Jeżeli ktoś zapytałby dzisiaj, dlaczego szukając mieszkania warto skorzystać z pomocy doradcy ds. nieruchomości, ta historia może posłużyć za najlepszy przykład. Oczywiście, wiemy, że inwestorzy są bardzo samodzielni i w większości świadomi ewentualnych trudności czy przeszkód, które mogą pojawić się na etapie poszukiwania, wyboru lub finansowania wymarzonej nieruchomości. Ale zdarzają się sytuacje trudne do przewidzenia. Ba, zdarzają się takie, których nawet team Developergo – doświadczony i niezwykle sprawny w rozwiązywaniu problemów w imieniu naszych klientów – nie jest w stanie objąć swoją wyobraźnią. To jest jedna z takich właśnie przygód:

Warszawa. Białołęka. Niezła lokalizacja, dobre ceny, ciekawe apartamenty, doskonała oferta. Oferowane przez dewelopera mieszkania rozeszły się w standardowym tempie – taki mamy klimat, że każdy metr kwadratowy znajduje swojego właściciela dość szybko. Rynek jest dynamiczny, wszyscy szukają lokum, kto pierwszy, ten lepszy – co może pójść nie tak? Klienci dokonali zakupu i cierpliwie czekali na przekazanie kluczy. Tymczasem okazało się, że „wystąpiły nieprzewidziane trudności”. Deweloper wybudował bloki bez przyłącza prądu, gazu i kanalizacji – bez czego budynek jest wciąż w budowie i nie można przekazać mieszkań kupującym. 

Jest to efekt konfliktu dewelopera z urzędem, który nakazał wybudowanie drogi osiedlowej i prewencyjnie wstrzymał przyłączenia. Pat trwa od dwóch lat, a w nabywcach wzbiera rozgoryczenie – nie chcą w tej sytuacji wykańczać własnych lokali, nie mogą się wprowadzić, a kredyty trzeba już spłacać. Wielu z nich w międzyczasie rozpoczęło już prace wykończeniowe, które wstrzymali, kiedy dowiedzieli się o tej kuriozalnej sytuacji. To byłyby kolejne inwestycje w apartamenty wciąż nie będące formalnie własnością inwestorów – akty notarialne nie zostały, rzecz jasna, podpisane w zakontraktowanych terminach. Kiedy sprawę zgłoszono do prokuratury, deweloper podobno zmienił zamki w drzwiach klatek schodowych – przez co żaden z nabywców nie może dostać się do rzeczy, które już zdążył umieścić w lokalu. Jak i kiedy zakończy się ta historia? Nie wiadomo.

Morał z tej opowiastki jest jeden: zanim zdecydujesz się na dokonanie inwestycji, zrób mały research. Sprawdź, jakie opinie ma deweloper, jaki jest stan prawny nieruchomości, jakie są perspektywy i szanse na terminowe przekazanie klucza i podpisanie aktu notarialnego. Oczywiście, najlepiej jest wspomóc się specjalistą, który zna rynek doskonale i na bieżąco śledzi opinie, pogłoski, plotki i realne sytuacje na toczących się budowach. I doradzi najbezpieczniejsze rozwiązanie, a wybór jest naprawdę spory. Wystarczy choćby spojrzeć na ofertę Developergo 🙂

Więcej

Apartamenty PREMIUM… w wielkiej płycie?

Gdybyś miał tak dużo, tak naprawdę dużo pieniędzy – to jaka inwestycja byłaby najbardziej prestiżowa? Wielki dom z basenem i polem golfowym? Klimatyczna kamienica na zabytkowej starówce? Apartament na ostatniej kondygnacji trzydziestopiętrowego drapacza chmur? Okazuje się, że dysponując kwotą rzędu dwóch, trzech milionów złotych można już nawet ustawić się w kolejce po… mieszkanie w kilkudziesięcioletnim bloku z wielkiej płyty. Tylko po kolei – kto pierwszy, ten lepszy!

A może tak rzucić wszystko… i zamieszkać w wielkiej płycie? Ciekawostką ostatnich miesięcy są karykaturalnie brzmiące, ale zupełnie prawdziwe oferty nieruchomości w samym środku blokowisk pamiętających bitwę pod Grunwaldem. Flagowym przykładem jest warszawskie osiedle Torwar w Śródmieściu, budowane na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego tysiąclecia. Sprytnie zaaranżowane mieszkanie o powierzchni 180 metrów kwadratowych, niespotykane w tego rodzaju budownictwie i zlokalizowane w samiuśkim centrum Stolicy, wystawiono na sprzedaż za 4 mln zł! Jest duża szansa, że oferta wciąż jest aktualna J Jeżeli ktoś sprzątnie Wam taką okazję sprzed nosa, to informujemy że w Warszawie wciąż jest co najmniej kilka, nieco tańszych ale wciąż nieprzyzwoicie drogich apartamentów w cenach od 2 do 2,5 miliona zł. 

Nie tylko Warszawa może poszczycić się lokalami „premium” w budynkach wznoszonych ręką PRL-owskich wykonawców planów sześcioletnich. W Gdańsku również pojawiła się okazyjna perełka za – bagatela – 2,5 miliona pięknych złotych polskich. To prawie 240 metrów kwadratowych, podzielonych na mniejsze apartamenty. Dlaczego zdecydowano się na tak niecodzienną stawkę? Cóż jest tak wyjątkowego w tej ofercie? Otóż: wszystko! To najbardziej rozpoznawalne miejsce na gdańskim Wrzeszczu – ponad pięćdziesięcioletni budynek z płyty dumnie wychyla się ponad trójmiejską zabudowę, a mieszkania mają aż 4 metry wysokości. Stylowo, prestiżowo, wyjątkowo i drogo – nawet jak na obecne ceny mieszkań. Czy warto? No jasne!

W tym jakże zacnym zestawieniu nie mogło zabraknąć znanych katowickich drapaków w kształcie kukurydzy, które również są pozostałością „minionej epoki” i również imponują ceną. Za niespełna milion złotych można być właścicielem kawałka nieba na wysokości 25 piętra, wraz z przylegającym do tej przestrzeni mieszkaniem o wielkości 162 m kw. Piękny widok na cztery strony świata, każda strona z innego balkonu. Widoki – bezcenne! 

Zostać właścicielem obiektu w stylu „mocno retro”, o którym się mówi? Przyszłość takiej inwestycji jest bezsprzecznie ciekawa, biorąc pod uwagę historię budownictwa PRL, podejście robotników, jakość materiałów oraz to, że trzydziestoletnia gwarancja na niektóre z bloków skończyła się wiele lat temu. Niemniej, oferty mieszkań w wielkiej płycie za miliony należy uznać nie wątpliwie za wybitnie ciekawe…

Więcej